Grafika: Marta Polechońska
Maturzysto sprawdź ważne dla Ciebie informacje w zakładce MATURA

Spis treści

Jak rozmawiać z nastolatkiem będącym wciąż na „nie”?


Dlaczego nastolatkowie nie współpracują?
Wielu rodziców uważa, że ich dzieci nie byłyby zdolne do współpracy. Jeżeli wdałeś się już w walkę woli ze swoim dzieckiem, prawdopodobnie nie będzie chciało nawet rozmawiać o problemie. Jednak część dorosłych za „współpracę” uważa sytuację, gdy dziecko robi to, czego chcą rodzice, a nie do końca o to chodzi.
Sposobem na wprowadzenie autentycznej współpracy jest stworzenie warunków, w których nastolatek jest prawdziwie zaangażowany w tworzenie planów i propozycji rozwiązań problemów. W takiej sytuacji nie będzie próbował chronić swego poczucia sprawstwa przez bunt przeciw rodzicielskiej kontroli. Nastolatki zwyczajnie potrzebują, by rozwiązania były „ich”, a nie „rodziców”.
Jak to zrobić?
Kevin Steede autor książki „10 błędów popełnianych przez dobrych rodziców” promuje strategię: „Co jeszcze?” Polega ona na tym, że krótko opisujemy nastolatkowi problem używając faktów (np.”zostawiasz bałagan w pokoju” albo „zbyt dużo czasu spędzasz przy komuterze i smartfonie”) następnie proponujemy, by razem wymyślić, co z tym można zrobić i pytamy o jego pomysły. Zwykle pierwszy pomysł brzmi mniej więcej tak: „Przestańcie mnie o to męczyć”. Zamykamy tę sprawę sformułowaniem typu: „Jest to pewien sposób, dobrze, co jeszcze?” i wydobywamy kilka racjonalnych rozwiązań. Dopiero wtedy możemy podzielić się swoim pomysłem. Najczęściej wypracowane rozwiązanie będzie kompromisem. Dlatego ważne jest, aby umówić się na kolejną rozmowę i sprawdzić, jak ten pomysł sprawdza sie w życiu codziennym i w razie potrzeby wspólnie go zmodyfikować. Owszem, proces jest czasochłonny, wymaga dużego spokoju ze strony rodziców i odporności na możliwe prowokacje, jednak daje lepsze rezultaty niż działanie z pozycji siły: „Rób jak każę”.
O czym jeszcze należy pamiętać?
Jak już na pewno zdążyliście się zorientować – powyższy sposób dyskusji stosujemy do rozwiązania problemów istotnych. W sprawach drobnych zwyczajnie mówimy: „Po obiedzie zbierz tależe i włóż je do zmywarki” (warto dodać „proszę”). Angażowanie nastolatka w proces podejmowania decyzji uczy go umiejętności rozwiązywania problemów – rzeczy bardzo przydatnej później w pracy zawodowej. Rodzice, którzy potrafią powiedzieć: „Kocham Cię i dlatego odpowiedź brzmi nie” uzyskują lepsze wyniki niż rodzice mówiący: „Zabraniam Ci i bez dyskusji”. Przesłanie niby jest podobne, a jednak skrajnie odmiennie przyjmowane. Nastolatek to nie dorosły. Mimo, iż intelektualnie może Ciebie nawet przerastać jego system wartości i emocjonalność są jeszcze niedojrzałe. Wiele nastolatków nie potrafi w pełni pojąć długofalowych konsekwencji swoich decyzji typu: „zrobię sobie tatuaż na twarzy” itp. Nadal to rodzic jest odpowiedzialny za myślenie strategiczne, dlatego powinien prowadzić z nastoletnim dzieckiem rozmowy na ten temat.

Okres buntu z perspektywy nastolatka


To relacja – opowieść napisana przez nastolatków o tym jak sami widzą swój czas dorastania w konfrontacji z dorosłymi.
To tekst bez cenzury i dlatego przede wszystkim bardzo wartościowy. Tekst szczególnie dla tych dorosłych, którzy mają zgodę na usłyszenie czasem trudnych, być może niezrozumiałych i kategorycznych stwierdzeń wypowiadanych przez nastolatków.
Rodzice uważają, że dzieci buntują się, że ich nie słuchają, że robią im na złość. Jednak kiedy rozłożymy ,,bunt” na czynniki pierwsze może się to okazać nie takie łatwe. Kiedy dzieci wchodzą w okres nastoletni zaczynają w sobie kształtować swój własny światopogląd i system moralny, który często się nie pokrywa z systemem dorosłego.
Różnice jakie ty dostrzegasz jako rodzic, ja dostrzegam tak samo jako nastolatek. I tak na logikę – jeśli rodzic czuje się atakowany przez dziecko innością jego światopoglądu, to dziecko czuje się tak samo, z tą różnicą, że światopogląd rodzica jest stały i stabilny. Był przez wiele lat popierany przez dziecko, które wcześniej nie miało na tyle doświadczenia, by się z nim nie zgadzać poprzez posiadanie własnego. A światopogląd dziecka jest nowy, jeszcze nie był popierany a od początku może być traktowany przez rodzica jako coś złego.
Zatem są teraz dwa wyjścia albo nastolatek się załamie dlatego, że pogodzi się z tym, że posiadanie własnego zdania jest odbierane za agresywne i stanie się uległą, strachliwą beczką smutku, albo zacznie próbować udowodnić, że jego szkielet moralny wcale nie jest taki głupi, i że zdanie dziecka jest inne niż zdanie rodzica.
Kiedy dziecko chce udowodnić swoje racje, rodzic odbiera to jako skok na niego, co za tym idzie jako bunt. Teraz rodzice mogą zacząć się bulwersować, że skąd nastolatek może wiedzieć jak co odbierają dorośli, ale jeśli dorośli mogą pisać książki o psychologii nastolatków, to ja jako dziecko chyba mogę się wypowiedzieć o psychologii dorosłych.
Zmiany w naszej psychice z perspektywy rodzica są raptowne i szybkie. Ale z naszej perspektywy te zmiany są długie i zawiłe. Mimo, że z zewnątrz minął tylko tydzień, to w naszej głowie przewinęły się przez ten czas miliardy myśli, koncepcji, rozważeń. Przez to, że mamy własne, nowe zdanie, dostajemy po prostu pałera, chcemy przetestować co nam odpowiada.
I tak faktycznie, przyznaję się – robimy wam czasem na złość, ale spróbujcie zagłębić się dlaczego. Wy podważacie wprost nasze decyzje swoim autorytetem, który posiadacie względem nas, ale my tego nie mamy. Wobec czego idzie nam trudniej podważyć wasze opinie. Jeżeli wy nie nauczycie się szanować naszych decyzji, to my nie zechcemy szanować waszych.
Możecie na nas nakrzyczeć, dać nam karę, czy walnąć kazanie, jeżeli nie podoba wam się cokolwiek co robimy. Nastolatki nie mogą walnąć kazania np. ojcu czy dać mu kary. Przecież nawet próba niezgody jest odbierana jako brak szacunku, na który my jak widać może nie zasługujemy. Nasze słowa są niesłyszalne a jeżeli słowa nie działają to trzeba przejść do czynów. I to wie każdy kto kiedyś uczestniczył w strajku.
My, w ramach eskalacji naszego niezadowolenia, staramy się postawić was w naszej sytuacji i liczymy, że obudzi się w was choć odrobina empatii.
Teraz druga ważna rzecz, podejście do tematu z drugiej strony. Otóż zadziwię was – NIE ZAWSZE ROBIMY WAM NA ZŁOŚĆ. To o czym mówiłem wcześniej to odzew na poczucie bezsilności, której nie chcemy odczuwać, ale robimy to niezmiernie rzadko, dlatego, że naszą misją nie jest upodlenie was, a osiągnięcie czegoś… Na przykład wolności słowa, której nie mamy, (śmieszne jest to, że wszyscy mamy ją zagwarantowaną w konstytucji, ale nie pozwalają nam jej używać). Nie myślcie za każdym razem, że kiedy zrobimy coś po swojemu, to po to, żeby wam było niemiło. Naprawdę, rodzice, nie jesteście pępkiem świata, nie wszystko kręci się wokół was.
Decyzje. To nieodłączna część życia każdego człowieka. Młodzież też ludzie, też potrzebuje się wypowiedzieć i mieć nad czymś kontrolę. Niestety nie zawsze możemy, ponieważ blokuje nas bardzo często pryzmat niedojrzałości narzucany nam przez wiek. ,,No przecież co taki nastolatek o życiu wie, przecież on to nic nie rozumie, on jest za młody, za głupi”. Tylko, gdy pomyśleć logicznie to my właściwie rozumiemy więcej od dorosłych. Ponieważ dorośli są strasznie pochłonięci pracą, sobą i tym systemem, który ma im pozwolić żyć dalej. My rozumiejąc ten system nie należymy do niego w stu procentach (serio, rozumiemy ten system, wiemy, że pieniądze na drzewach nie rosną i zaczynamy planować kim będziemy i jak będzie wyglądać nasze życie w przyszłości). Oprócz świata monotonnych rozważań o tym, jak przeżyć następny dzień, należymy również do świata emocjonalnego, enigmatycznego zgiełku, którego wy tak bardzo nie rozumiecie.
Dlatego w sumie gadanie ,,bo on to nic nie rozumie” jest naprawdę nie na miejscu, biorąc pod uwagę, że my rozumiemy wasz świat a wy nie rozumiecie naszego.
Skoro doszliśmy do tego, że nastolatki jednak coś w głowach mają to może powrócimy do głównego tematu tego akapitu. Pozwólcie nam podejmować decyzje, i dobre, i złe. Bo jeśli nie przejdziemy teraz tego złego, kiedy jesteśmy jeszcze plastyczni emocjonalnie, to sobie nie poradzimy później. Musimy podejmować decyzje a potem brać za nie odpowiedzialność. A wy, zamiast się wściekać, kiedy coś sknocimy, powinniście nam pomóc sobie z tym poradzić. Szczególnie po to, żebyśmy po upadku wstali z nowym doświadczeniem i silniejsi dzięki wiedzy jak sobie radzić w życiu. Na tym polega nauka, ewolucja a my w tym wieku naprawdę mocno ewoluujemy. Nie blokujcie tego procesu, pozwólcie nam rozwijać się. Proszę.
Istnieją oczywiście, decyzje, które mogą pozostawić za sobą ślad na całe życie, tak jak na przykład to czy chcemy mieć tatuaż, czy rozpocząć życie seksualne. I oczywiście macie prawo nas uświadomić o konsekwencjach, jakie mogą z tego płynąć, a nawet macie taki obowiązek.
Ale skoro ważne decyzje nie powinny być podejmowane pochopnie to czy nie uważacie, że uświadamianie o konsekwencjach również nie powinno być długoterminowe? Nie powinniście na nas krzyczeć, zabraniać, ale uświadomić i pozostawić decyzje nam. Bo po prostu to, że mamy wolną wolę jest ważne. Wiemy wtedy, że nam ufacie, że my też mamy głos. A to naprawdę odstresowuje. Miejsce w głowie, które mogło być wypełnione złością o nieszanowanie naszych decyzji, zostaje wypełnione rozważeniami waszych słów, przestróg. Pojawia się lampka „czy ja naprawdę chcę to zrobić” a potem podejmujemy decyzje, naszą. Taką jaką wy chcieliście, albo inną i powinniście się z tym pogodzić. To nasze życie i my powinniśmy w nim mieć ostateczny głos. Bo jeśli nie będziemy umieli być niezależni to od razu po wyprowadzce będziemy rozpaczliwie szukać kogoś, kto by nad nami panował. A to skończy się źle np. pracą, gdzie ci wchodzą na głowę i w dodatku nie płacą za nadgodziny. Albo bardzo toksycznym związkiem…
A tego to chyba swoim dzieciom nie życzycie, co nie?
,Nikt mnie nie rozumie” – dorośli odbierają to jako jęczącą, monotonną odzywkę, ale tak naprawdę Rodzice – czy wy rozumiecie swoje dzieci? Czasem nie możemy na was liczyć tak jak nam jest potrzebne, uważacie nasze problemy za błahe, o ile je w ogóle zauważycie.
A potem kiedy nagle coś was ruszy (zwykle wtedy, kiedy się na was wkurzymy i chcecie wiedzieć co się dzieje) to nagle leci ten słynny tekst ,, Rozmawiaj ze mną, ty mi nic nie mówisz”. Jak my się u licha mamy w tej sytuacji czuć? Nie widzicie nas przez większość czasu, kiedy czujemy się źle, a potem nagle żądacie spowiedzi. Jak my mamy się w takiej sytuacji czuć komfortowo. Po raz kolejny to wy dyktujecie warunki. Wasze zadanie to być dla nas najważniejsi, nie ma w tym kompromisu.
Pomyślcie wy dorośli o nas nastolatkach jako młodych ludziach, którzy myślą, czują, mają potrzeby…