Grafika: Marta Polechońska
ÓSMOKLASISTO JESZCZE MOŻESZ SKŁADAĆ PODANIE DO SZKOŁY. SPRAWDŹ ZASADY REKRUTACJI W ZAKŁADCE REKRUTACJA (góra strony). W ZAKŁADCE PONIŻEJ ZNAJDZIESZ WAŻNE TERMINY

Spis treści

Fundamenty ćwiczeń uważnej obecności


1. Nie osądzaj.
Uważną obecnośc pielęgnuje się przyjmując postawę bezstronnego świadka własnych doświadczeń. W tym celu potrzebna jest nam świadomość nieustannego strumienia osądów i reakcji na wewnętrzne i zewnętrzne doświadczenia, w którym zwykle jesteśmy zanurzeni. Trzeba się tez nauczyć jak z niego wyjść. Kiedy zaczniemy ćwiczyć skupianie odwagi na pracy własnego mózgu, często odkrywamy ze zdziwieniem, że stale osądzamy nasze własne doświadczenia. Niemal wszystkiemu, co widzimy, umysł nadaje odrębną etykietę i kategorię. Reagujemy na wszystko, czego doświadczamy i co uznajemy za wartościowe dla nas. Niektóre rzeczy, ludzie i zdarzenia otrzymują ocenę „dobre”, bo z jakiegoś powodu są dla nas miłe. Resztę kategoryzujemy jako „neutralne”, bo nie uznajemy ich za szczególnie ważne. To, co neutralne: rzeczy, ludzie i zdarzenia, niemal całkowicie znika z naszej świadomości. Zwykle uznajemy je za zbyt nudne, by poświęcać im uwagę.
Ten zwyczaj kategoryzowania i osądzania naszych doświadczeń wyzwala w nas mechaniczne reakcje, których nie jesteśmy nawet świadomi, często pozbawione obiektywnych podstaw. Te osądy przeważnie dominują w naszych umysłach, utrudniając nam odnalezienie spokoju we własnym wnętrzu. Mamy wrażenie jakby umysł był jo-jo skaczącym w górę i w dół na sznurku naszych własnych osądów. Jeśli macie wątpliwości co do tego opisu umysłu zwróćcie uwagę, choćby przez 10 minut jak bardzo w czasie normalnych zajęć zajmują Was myśli o tym, co lubicie, a czego nie lubicie.
Jeśli chcemy znaleźć skuteczniejszy sposób radzenia sobie ze stresem w życiu, przede wszystkim musimy uświadomić sobie te automatyczne osądy, byśmy mogli wyjść dojrzeć coś poza własnymi uprzedzeniami i lękami oraz mogli się wyzwolić z ich tyranii.
Ćwicząc uważną obecność, trzeba rozpoznać kiedy w umyśle pojawia się jakiś osąd, i świadomie przyjąć wtedy postawę bezstronnego świadka – warto sobie to często przypominać. Kiedy przyłapiemy umysł na osądzaniu nie musimy się też od tego powstrzymwać. Wystarczy tylko świadomość, że tak się dzieje. Nie trzeba osądzać osądzania i komplikować sobie życia.
Oto przykład. Powiedzmy, że ćwiczycie obserwując własny oddech. W pewnej chwili możecie stwierdzić, że umysł mówi coś takiego: „To nudne”, albo „To nie działa” czy też „Nie potrafię tego”. To osądy. Kiedy pojawią się w głowie, należy uznać je za myślenie osądzające i przypomnieć sobie, że ćwiczenia polegają na powstrzymywaniu się od osądzania i obserwacji wszystkiego, w tym także własnych myśli osądzających. Nie należy natomiast podążać za nimi czy reagować na nie w jakikolwiek sposób. Kiedy już to sobie przypomnicie, dalej obserwujcie własny oddech.

 

2. Bądź cierpliwy.
Cierpliwość to rodzaj mądrości. Dowodzi, że rozumiemy i akceptujemy fakt, iż czasami sprawy muszą się rozwijać we własnym tempie. Dzieci próbują czasem pomóc motylowi wydostać się z kokonu, rozbijając go. Zwykle motyl nie wychodzi na tym dobrze. Każdy dorosły wie, że motyl wylatuje z kokonu, dopiero kiedy nadejdzie właściwy czas i nie można tego przyspieszyć.
Praktykując uważną obecność w ten sam sposób, pielęgnujemy cierpliwość wobe naszych własnych umysłów i ciał. Świadomie przypominamy sobie, że nie ma powodu do zniecierpliwienia tylko z powodu osądów umysłu, że jesteśmy spięci, pobudzeni lub przestraszeni albo dlatego, że ćwiczymy od jakiegoś czasu i jakoś nie widać pozytywnych efektów. Pozwalamy sobie na te doświadczenia. Dlaczego? Bo i tak je przeżywamy! Kiedy się pojawiają, stają sie naszą rzeczywistością, stają się w danej chwili częścią naszego aktualnie trwającego życia. Traktujemy więc sami siebie tak, jak potraktowalibyśmy motyla. Po co przyspieszać pewne chwile, by dotrzeć do innych, „lepszych”? W końcu każda z nich to właśnie nasze życie.
Kiedy będziecie praktykować bycie ze sobą w ten sposób, na pewno stwierdzicie, że Wasz umysł „ma włsny rozum”. Jednym z jego ulubionych zajęć jest wybieganie w przeszłość i przyszłość oraz zatapianie się w myślach. Niektóre z tych myśli są przyjemne. Inne bolesne i budzące niepokój. A samo myślenie ma ogromny wpływ na naszą świadomość. Przez większość czsu nasze myśli górują nad percepcją bieżącej chwili i powodują, że tracimy kontakt z rzeczywistością.
Cierpliwość może być szczególnie przydatna, kiedy umysł jest pobudzony. Może pomóc nam zaakceptować tę tendencję umysłu do myszkowania i przypomnieć nam, że nie musimy angażować się w te wycieczki. Ćwiczenie cierpliwości uczy, że nie musimy wypełniać naszych chwil jakimkolwiek działaniem, czy myśleniem, aby były bogate. Mówi nam o czymś wręcz odwrotnym. Cierpliwość to całkowita otwartość na każdą chwilę, akceptowanie jej w całości oraz wiedza, że tak jak motyl wszystko musi poczekać na swój własny czas.
3. Miej świeży umysł.
Bogactwo doświadczenia bieżącej chwili to bogactwo samego życia. Zbyt często pozwalamy, by myślenie i nasz przekonania o tym, co „wiemy” przeszkadzały nam w widzeniu rzeczy takimi, jakie są. Normalność zwykle bierzemy za pewnik i nie dotykamy niezwykłości w tej normalności. Aby dostrzec bogactwo bieżącej chwili musimy pielęgnować w sobie „świeży umysł”, który chce patrzeć na wszystko, jakby widział to po raz pierwszy.
Takie nastawienie będzie szczególnie ważne, kiedy zaczniemy ćwiczyć techniki medytacji. Powinniśmy za każdym razem podchodzić do tego ze świeżym umysłem i wolni od oczekiwań opartych na poprzednich doświdczeniach. Otwarty, świeży umysł pozwala nam dostrzegać nowe możliwości i nie daje nam utknąć w koleinach własnego doświadczenia, które często wydaje się nam większe, niż jest w rzeczywistości. Każda chwila jest inna. Każda jest niepowtarzalna i niesie ze sobą nowe możliwości. Świeży umysł przypomina nam o tej prostej prawdzie.
W ramach eksperymentu możecie ćwiczyć świeży umysł w codziennym życiu. Kiedy następnym razem zobaczycie jakiegoś znajomego, zadajcie sobie pytanie, czy patrzycie na tę osobę świeżym wzrokiem, widzicie ją taką, jaka naprawdę jest, czy widzicie w niej jedynie odbicie własnych myśli o niej. Spróbujcie spojrzeć w ten sposób na otaczjących Was ludzi (przyjaciół, rodziców, współpracowników, dzieci). A nawet psa czy kota, jeśli go macie. Spróbujcie tego samego z problemami, kiedy się pojawią. Spróbujcie tak patrzeć, kiedy będziecie na dworze. Czy widzicie niebo, gwiazdy, drzewa, wodę i kamienie takimi, jakie są w tej chwili, czy patrzycie na nie z jasnym niezmąconym umysłem? A może patrzycie na nie przez zasłonę własnych myśli i opinii?
4. Ufaj.
Budowanie zaufania do samego siebie i do własnych uczuć to nieodzowna część ćwiczeń medytacyjnych. O wiele łatwiej zaufać własnej intuicji i własnemu autorytetowi – nawet jeśli po drodze popełniacie jakieś „pomyłki” – niż zawsze oglądać się na kogoś innego. Jeśli czujecie, że coś jest nie tak, to czemu nie zaufać własnym uczuciom? Dlaczego mielibyście je odrzucać, czy uznawać za niesłuszne tylko dlatego, że jakiś autorytet czy grupa ludzi myśli lub mówi co innego? To zaufanie do samego siebie oraz do własnej podstawowej mądrości i dobroci jest bardzo ważne na każdym etapie ćwiczeń medytacji. Chodzi o to, aby kłaść nacisk na bycie sobą i zrozumienie, co to znaczy być sobą. Każdy, kto naśladuje kogoś innego, nie ważne kogo. idzie w złym kierunku.
Nie sposób stać się podobnym do kogoś innego. Jedyną nadzieją jest to, że staniecie sie bardziej sobą. Ostatecznie musicie sami przeżyć własne zycie. Każdą jego chwilę. Ćwicząc uważną obecność, ćwiczycie branie odpowiedzialności za bycie sobą i uczycie się słuchać i ufać samym sobie. Im bardziej będziecie pielęgnować to zaufanie do samego siebie, tym łatwiej będzie Wam zaufać bardziej innym i dostrzec w nich dobro.
5. Nie wysilaj się.
Niemal wszystko robimy w jakimś celu, aby coś zdobyć lub gdzieś dotrzeć. Takie nastawienie w medytacji może być przeszkodą, bo różni się ona od wszelkich innych czynności człowieka. Choć wymaga mnóstwa pracy i pewnego rodzaju energii, tak naprawdę medytacja polega na nicnierobieniu. Nie ma innego celu poza tym, by być samym sobą. Jak na ironię, już jesteście sobą. Brzmi to trochę paradoksalnie i nieco szalenie. Ale ten paradoks, to szaleństwo może wskazać Wam nową drogę postrzegania siebie, taką na której będziecie mniej próbować, a więcej być. To właśnie da Wam świadome rozwijanie postawy niewysilania się.
Jeśli na przykład zaczniecie myśleć: „Zaraz się zrelaksuję albo doznam oświecenia lub stanę się lepszym człowiekiem”, to właśnie zaczynacie myśleć o tym, gdzie powinniście być a wraz z tym przychodzi wniosek, że czegoś Wam brakuje. „Gdybym tylko był bardziej spokojny albo inteligentniejszy, albo gdybym więcej pracował, więcej robił tego, czy tamtego, czułbym się dobrze. Ale na razie czuję się źle”.
Takie nastawienie szkodzi rozwojowi uważnej obecności, która polega po prostu na skupianiu uwagi na tym, co się dzieje. Jeśli odczuwacie napięcie, to zwracacie uwagę na napięcie. Jeżeli czujecie ból, bądźcie z tym bólem najlepiej, jak potraficie. Jeśli krytykujecie sami siebie obserwujcie to, jak umysł dokonuje osądu. Tylko obserwujcie. Pamiętajcie, pozwalamy, by wszystko, czego doświadczamy w danej chwili, po prostu było. Bo i tak już JEST. W dziedzinie medytacji najlepszym sposobem na osiągnięcie celów jest rezygnacja z usilnego dążenia, by osiągnąć wyniki. Zamiast tego lepiej uważnie skupić sie na patrzeniu i akceptowaniu rzeczy takimi, jakie są, w każdej chwili. Dzięki cierpliwości i ćwiczeniom sami zaczniecie zbliżać się do wytyczonych celów.
6. Akceptuj.
Akceptacja oznacza postrzeganie rzeczy takimi, jakie są w danej chwili. Jeśli boli Was głowa, zaakceptujcie, że Was boli. Jeśli macie nadwagę, to czemu nie zaakceptować tego jako opisu Waszego ciała w danej chwili? Prędzej, czy póxniej musimy się pogodzić z rzeczami takimi, jakie są, i zaakceptować je niezależnie czy jest to diagnoza raka, czy wieść o czyjejś śmierci. Często akceptacja pojawia sie dopiero, kiedy przejdziemy pełne emocji okresy negacji a później gniewu. Te stany to naturalny postęp w procesie godzenia się z rzeczywistością. Są one także częścią procesu zdrowienia.
Jednak odłóżmy na razie na bok wielki nieszczęścia, po których dochodzimy do siebie dopiero po dłużczym czasie. W codziennym życiu często marnujemy mnóstwo energii, zaprzeczając i sprzeciawiając się temu, co i tak już jest faktem. Kiedy to robimy, tak naprawdę próbujemy zmusić sytuację, by była taka, jak chcemy, co tylko wywołuje dalsze napięcie. W ten sposób blokujemy w sobie możliwość pozytywnej zmiany. Zdarza się, że jesteśmy tak zajęci zaprzeczaniem,zmuszaniem się i szamotaniem, że zostaje nam mało energii na zdrowienie i rozwój, a jej resztki możemy rozproszyć przez brak świadomości i intencjonalności.
Jeśli macie nadwagę i źle się czujecie w swoim ciele, nie możecie czekać z lubieniem własnego ciała i siebie, aż dojdziecie do optymalnej według Was wagi. W pewnej chwili, jeśli nie chcecie tkwić na wieki we frustrującej kwadraturze koła, powinniście sobie zdać sprawę, że nie ma nic złego w tym, że kochacie siebie z taką wagą, jak teraz, bo to jedyny czas, żeby sibie pokochać. Pamiętajcie, teraz to jedyny czas na cokolwiek. Musicie zaakceptować siebie takimi, jakimi jesteście, inaczej niczego nie zmienicie.
Kiedy zaczniecie myśleć w ten sposób, utrata wagi stanie się mniej istotna. I stanie się też łatwiejsza. Świadomie rozwijając akceptację, tworzycie warunki do zdrowienia.
Akceptacja nie oznacza, że musicie lubić wszystko, przyjąć bierną postawę i porzucić wszelkjie zasady i wartości. Nie oznacza też, że jesteście ustysfakcjonowani sprawami takimi, jakie są, i ograniczacie się do ich tolerowania, bo „tak być musi”. Nie chodzi w niej o to, byście zaprzeczali prób wyzwolenia się z niszczących nawyków albozrezygnowali z pragnienia zmian i rozwoju. Nie oznacza również, że macie tolerować nisprawiedliwość czy unikać zmieniania otaczającego Was świata, bo jest, taki jaki jest i nie ma nadziei na zmiany. Akceptacja oznacza po prostu, że musicie chcieć postrzegać rzeczy takimi, jakie są. To nastawienie pozwala na właściwe działanie w życiu, niezależnie od okoliczności. Kiedy macie jasny obraz tego, co się dzieje, lepiej wiecie, co robić, i działacie z większym wewnętrznym zaangażowaniem niż wtedy, kiedy wzrok zasnuwają Wam samoosądy, pragnienia, obawy i uprzedzenia umysłu.
Musimy zaakceptować to, co jest tu i teraz (czyli to, co czujemy, myślimy, widzimy). Jeśli będziemy skupiać uwagę na teraźniejszości, możemy być pewni jednego – że cokolwiek robimy w danym momencie, ulegnie zmianie, a my będziemy mieli szansę ćwiczyć akceptację tego, co pojawi się w kolejnej chwili. Wyraźnie widać, że w rozwijaniu akceptacji kryje się mądrość.
7. Odpuść sobie.
Mówi się, że w Indiach mają niezwykle sprytny sposób łapania małp. Myśliwi wycinają dziurę w orzechu kokosowym na tyle dużą, by małpa mogła włożyć prze nią rękę. Następnie wiercą dwie mniejsze dziury z drugiej strony i przeciągają przez nie drut, a następnie przywiązują orzech do pnia drzewa. Potem wkładają banana do orzecha i ukrywają się. Podchodzi małpa, wkłada rękę i łapie banana. Dziura jest na tyle duża, że da się przez nią włożyć otwartą rękę, ale nie da się wyciągnąć pięści. Aby się uwolnić, małpa musi tylko wypuścić banana. Ale większość małp nie chce tego robić.
Często nasze umysły łapią się w podobną pułapkę mimo całej naszej inteligencji. Z tego właśnie powodu rozwijanie w sobie zdolności do odpuszczania czy też nieprzywiązywania się, to podstawa ćwiczeń uważnej obecności. Kiedy zaczynamy zwracać uwagę na nasze wewnętrzne doświadczenia, szybko odkrywamy, że są pewne myśli, uczucia i sytuacje, do których umysł lgnie. Jeśli są miłe, próbujemy je przedłużać, rozciągać i dążymy do nich.
Są też myśli, uczucia i doświdczenia, których próbujemy się pozbyć, bronimy się przed nimi, bo są niemiłe, bolesne czy przerażające. Spróbuj przyjąć Twoje doświadczenia jakimi są i uczyć się je obserwować w kolejnych chwilach. Odpuszczając sobie, pozwalamy, by rzeczy były takie, jakie są i akceptyjemy je w takiej postaci. Kiedy obserwujemy własny umysł, jak chwyta się pewnych myśli, a inne odpycha, przypominamy sobie o celowym pomijaniu tych impulsów, żeby tylko patrzeć, co się stanie, gdy to zrobimy. Kiedy spostrzeżemy, że oceniamy nasze doświadczenia, nie zatrzymujmy się nad osądzającymi myślami. Rozpoznajemy je tylko i nie podążamy za nimi. Niech sobie będą, a kiedy przyjmiemy taką postawę, pozwalamy im zniknąć. Podobnie postępujemy z myślami o przeszłości czy przyszłości – odpuszczamy je sobie. Po prostu obserwujemy.
Jeśli jest nam szczególnie trudno przejść obok czegoś w ten sposób,bo tak mocno zawładnęło to naszym umysłem, możemy skupić naszą uwagę na tym, jak wygląda samo to „trzymanie się ” czegoś, czyli przeciwieństwo odpuszczania. Możemy zostać ekspertami w kwestii naszych przywiązań, cokolwiek to jest i jakiekolwiek konsekwencje ma w życiu. Możemy też zgłębić, jak czujemy się w chwilach, kiedy w końcu sobie to odpuścimy, i jakie będą tego konsekwencje. Jeśli zechcemy przyjrzeć się temu, czego się trzymamy, dowiemy się sporo o zupełnie przeciwnym doświadczeniu. A więc niezależnie od tego, czy potrafimy sobie odpuszczać, czy nie, uważna obecność wciąż nas uczy, jeśli tylko znajdujemy w sobie gotowość do patrzenia.
Odpuszczanie nie jest dla nas zupełnie obcym doświadczeniem. Robimy to co wieczór, kiedy idziemy spać. Kładziemy się na miękkiej powierzchni, gasimy światła, zapada cisza, a wtedy nasze ciała i umysły odpuszczają sobie. Jeśli tego nie zrobimy, nie zaśniemy.
Większość z nas na pewno spotkała się z sytuacją, kiedy umysł nie chciał się wyłączyć, choć położyliśmy się do łóżka. To jedna z pierwszych oznak nadmiernego stresu. Czasami nie możemy się uwolnić od pewnych myśli, bo jesteśmy za bardzo w nie zaangażowani. Jeśli próbujemy zmuszać sie do snu, jest jeszcze gorzej. Jeśli więc potraficie zasnąć, jesteście ekspertami w odpuszczaniu sobie. Teraz tylko musicie poćwiczyć stosowanie tej umiejętności także w innych sytuacjach poza snem.